„Duch Pański spoczywa na Mnie, 
ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; 
abym uciśnionych odsyłał wolnymi.” (Łk 4:18)
Czasem życie jest jak przyciasna kawalerka. Nie ma jak się ruszyć, kręcisz się w kółko, potykając się o stare meble. Przyzwyczaiłeś się. Już tak jest i tak będzie. Dawniej pomachałeś nieśmiało skrzydłami marzeń, ale po bolesnym spotkaniu z sufitem odechciało Ci się. Rozczarowanie, jak nieodzowny ból w krzyżu, zamieniło się w codzienność. I co? Wegetacja to Twój jedyny plan? Przetrwanie i przeczekanie? Tak się właśnie zdarza przemijanie. Bo życie mija każdego dnia. Mija nas, gdy go nie przytulimy wdzięcznie. Nie ucałujemy z zachwytem i zdziwieniem dziecka. Taki dar! Taki cud…
Dawca Życia posyła listy miłosne. Kocha. Czeka. Tęskni. Zbudował chatę dla Ciebie. Dom ze Słowa wiary. Na skale, gdzie pośród wichrów będziesz mógł nieporuszony nie tylko przetrwać, ale i wygrać. 
On nie zmusza. Ale też wie, że sam ponabijasz sobie dużo więcej siniaków. Chce być blisko, by Cię prowadzić. Więc otwórz Mu drzwi. Klucz jest w Twoich rękach. I tylko Ty możesz otworzyć te drzwi. Otwórz! Zaufaj – to właśnie klucz! Mentalne więzienie to nie Twoje przeznaczenie. Twój Stwórca chce Cię uratować. Przyjdź do Niego, On otwiera Ci Niebo. Za darmo. Choć kosztowało Go WSZYSTKO.