„Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” (Gal 2:20)
Ziarno można albo zjeść albo zasiać. Życie można albo przejeść albo przeżyć. Możesz albo przeczekać albo zaryzykować. Przesiedzieć w kokonie albo z niego wyleźć, by rozwinąć skrzydła. Ta trudniejsza opcja zawsze kosztuje. Ale w efekcie satysfakcjonuje. Bo za tym tęskni twoje serce. Oddając je Dawcy Życia osiągniesz spełnienie. To są twoje buty. Właśnie po to się urodziłeś, by należeć do Jezusa. Tak jak księżyc nie świeci swoim blaskiem, tylko odbija światło słoneczne, tak i ty odbijaj Jego światło, by widziano w tobie Chrystusa. Zapomnij się dla Niego, a nie będziesz zapomniany. Zostaw wszystko dla Niego, a otrzymasz dużo więcej. Oddaj się Mu w niewolę, a doświadczysz wolności: od grzechu, świata i siebie samego. Oddaj mu swój czas, a dostaniesz wieczność. Życie trwa. Szkoda czasu. Ile jeszcze adwentów dostaniesz? Ile potrzebujesz?
On przychodzi do ciebie.
Ty przyjdź do Niego.