uzdrowienie

„[Pan] polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć.” (Mk 3:9-10)

Bywało, że i Syn Boży nie ogarniał sytuacji. Takie tłumy! Zdesperowani chorzy pchali się. Nie po autograf czy selfie z Mistrzem. Raczej po nadzieję na lepsze życie. Choroba to nic uszlachetniającego. To kula u nogi, której każdy zdrowo myślący chce się pozbyć. Dlatego jako kościół mamy obowiązek modlić się za chorych. A jeśli komuś nie starcza odwagi i wiary, to niech przynajmniej nie zabrania innym wykonywać polecenia Zbawiciela (patrz: Mk 16:15-18). Jeśli wiernie, posłusznie i wytrwale się modlimy, to Bóg ma więcej szans, by uzdrowić. Bo On nam (a nie sobie!) to zadanie zlecił.