tożsamość

„A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».” (Mk 1:11)
Dzięki Jezusowi Niebo zostało otwarte. Dlatego to, co Bóg Ojciec powiedział o Jezusie, dziś kieruje też do ciebie. Żebyś wiedział kim jesteś. Żeby Twoja tożsamość nie była zdobywana, tylko otrzymana. Żeby nie pochodziła z dołu, ale z góry. Żebyś się nie bał. Żebyś nie czuł się odrzucony, niepotrzebny albo bezwartościowy. Bóg patrzy na Ciebie jak na najdroższy skarb! I mówi: to moje ukochane dziecko, które sprawia mi tyle radości… Wierzysz w to?

W Królestwie zamiast zazdrości i współzawodnictwa, jest wsparcie i zachęta. Nie ma strachu, że mnie ktoś przegoni i przewyższy, jest za to radość, że ktoś obok kwitnie i owocuje. W Królestwie nie liczy się moje, tylko nasze. Nie ja robiący coś dla Jezusa, ale On czyniący coś przez nas.
Dlatego mogę śmiało rozdawać komplementy, zachętę i dobre słowo – bez strachu, że czyjeś powodzenie obniży moją wartość. Nie muszę czychać na to aż się komuś noga powinie, nie muszę brać udziału w powszechnym wyścigu szczurów, który wśród wierzących przybiera dyskretną formę słodziutko-obłudnego pseudochrześcijaństwa. Nie muszę błąkać się w poszukiwaniu poklasku i docenienia – pośród nerwowych „allelujów” i „chwałów Panu”, gdy w środku aż krzyczy niepewność i strach, że ktoś mnie przegoni…
Przecież mam tożsamość w Bogu. Jestem synem.
Jestem wolny.
Niestety tożsamość zbudowana na poczuciu „chrześcijańskiego” sukcesu, a nie na synostwie kończy się rozczarowaniem. Bóg chce mieć dzieci wolne od strachu, frustracji, grzechu i siebie samych. Chce mieć dzieci wolne do czynienia Jego woli – w pasji, radości i spełnieniu. Wystarczy tylko pójść z Jezusem na 100% i wyrzec się siebie. Jesteś gotowy?

„Od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.” (Mat 11:12)
Jak się miewasz, milutki wierzący? Ty zawsze jesteś taki grzeczny. Bez zarzutu, opanowany, w pięknym, wyprasowanym sweterku. A walczysz czasem o coś? Dochodzisz do kresu siebie? Spocisz się czasem zmagając się z życiem? Krzykniesz czasem na modlitwie? Wkurzysz się na coś? Czy raczej już taki słodki aniołek z ciebie na wieki wieków? Obudź się, bąbelku! Królestwo samo się nie otwiera, czasem trzeba kopnąć mocno i wyważyć drzwi. Zejdź z ciepłego pieca – masz nie być wygrzewającym się kotem, ale walczącym lwem! Aaaauurrgghh!!!