oczyszczenie

Grzech przypomina trochę psią kupę. Wszedlem w nią, choć mnie ostrzegano, żeby uważać. Teraz przykleja się do wszystkiego, rozprzestrzenia się wszędzie tam, gdzie się udam. I jeszcze ten łatwo rozpoznawalny zapach, który nie pozwala mi zapomnieć, że mam poważny problem. Nie usuną go nawet najdroższe perfumy moich dobrych starań i uczynków. Potrzebne jest obmycie. Oczyszczenie. Nazwanie go. I wyznanie.
Dopiero wtedy woda łaski może rozwiązać mój śmierdzący problem. I będę mieć buciki duszy czyściutkie. Obmyty i obdarowany przebaczeniem nie mogę zapomnieć posprzątać tam, gdzie nabrudziłem. Ponaprawiam szkody, zadośćuczynię. I zapamiętam, by omijać kupy szerokim łukiem. To będzie mój łuk tryumfalny!