Jezus w kieszonce wyobrażeń

Judasz znał Jezusa. Chodził za Nim przez trzy lata. Był zaufanym uczniem – miał pieczę nad finansami pierwszego kościoła! I chociaż spędził tysiące godzin wpatrując się w twarz Chrystusa, to jednak nigdy Go nie poznał. Widział i znał Jezusa, ale tego swojego, którego nosił w prywatnej kieszonce wyobrażeń.
Trzy lata i kiszka. 
To w ogóle nie ma znaczenia, na którym roku studiów Jezusologii jestem. Ile wersetów z Biblii znam na pamięć, jak bardzo pobożnie uczestniczę w życiu wspólnoty kościoła. Jaką mam pozycję w światku chrześcijańskim, ile o Nim mówię, na ilu konferencjach rocznie bywam etc. To wszystko miedź brzęcząca. 
Czy ja Go kocham? 
Czy pójdę za Nim wszędzie jak Jan?
Czy chory jestem z miłości?
Czy pragnę Go wciąż więcej?
Czy szukam Pana całym sercem?

Wtedy się we mnie Judasz nie zdarzy. Wtedy będę bezpieczny – gdy Miłość do końca pokocham.