Ewa

Wyobrażam sobie Adama jak siedzi w raju i ogląda Ligę Mistrzów. Ewka ulega pokusie, zrywa owoc, podaje mu, a ten nawet nie spojrzał. Tak był wpatrzony w ekran TV, że pewnie spodziewał się półmiska z chipsami paprykowymi. My faceci czasem musimy oderwać się od tego, co nas pochłania, żeby nie stracić tego, co najcenniejsze… Tak jak Adam nie ochronił swojej Ewy, tak dziś całe pokolenie mężczyzn nie staje na wysokości zadania. To my – chłopcy, którzy dalej się bawią. Sposobów na ucieczkę od odpowiedzialności jest milion. I wybieramy najprzyjemniejszy, będący największą złudą.
Całe szczęście przyszedł drugi Adam. Zamiast szukać wymówek, wziął całą odpowiedzialność za nas  – to dopiero Mężczyzna! „Oto człowiek”, któremu można zaufać. Jezus nie gapi się w szklany ekran TV – raczej w moje serce. Zna mnie najlepiej i wierzy we mnie. Bezgranicznie.