Miesiąc: Lipiec 2017

„Idźcie i głoście: «Bliskie już jest królestwo niebieskie»”. (Mt 10:7)
Powrót Króla to nie powód, żeby kruszyć z innymi kopie, ale by szukać pojednania. To nie czas na zadzieranie nosa, tylko zginanie kolan. Mesjasz wskazał drogę najdoskonalszą: uniżenie aż po krzyż. Więc głosząc Jego królestwo jestem najbardziej autentyczny, gdy sam Go wiernie naśladuję. Gdy spuszczam w kiblu moją pychę, gdy głodzę nabzdyczałość, gdy wyciszam egonadwrażliwość, gdy zapominam siebie, a wspominam Jego Słowo. Gdy buduję Kościół, a nie swoje małe, niezależne, chrześcijańskie getto, gdzie tylko ja mam rację oraz mój osobisty Jezus, którego sobie wystrugałem i noszę dumnie w kieszonce. Pobudka zaczyna się ode mnie. Przebudzenie w kościele od mojego serca – złamanego przed Panem, uniżonego i wdzięcznego za łaskę oczyszczenia. Wtedy nie mam ochoty prostować innym ścieżek. Kim jestem, by się wynosić nad innych? Gdy chcę kogoś poniżyć zamyka mi usta stary, szorstki krzyż. A otwiera, by głosić Jego panowanie. „Przyjdź Królestwo Twoje, Bądź wola Twoja!”
„Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”” (Mt 19:27)
Rezygnacja z siebie na rzecz Chrystusa jest najwspanialszą decyzją. Im mniej mnie, tym więcej Jego. Im bardziej zostawiam świat z jego „obietnicami wyborczymi”, błyszczącym blichtrem i stałą niestałością, tym większej wolności doświadczam w Panu – Skale mojego zbawienia. „Opuścić wszystko” oznacza przestać pokładać w tym nadzieję, przestać kłaniać się pieniądzom, ludzkim względom, bezpieczeństwu i własnym planom. 
„Pójść za Nim” to być gotowym na każdy scenariusz, być dostępnym dla Jezusa, podarować Mu wszystko – co przecież od Niego pochodzi. Jeśli korzenie, to nie w świecie, tylko w Bożych wartościach. Jeśli skrzydła, to nie po to by lecieć samemu, ale nieść na nich innych, którzy nie mogą się wzbić do góry. 

„Co za to otrzymany?” Nawet jeśli nic, to obecność Króla i tak jest największym skarbem, którego świat nie jest w stanie kupić. Z Nim i w Nim wszystko. Bez Niego -choćbym cały świat zdobył – jestem ubogi i nagi.
Gdy Jakub zobaczył drabinę do nieba, po której schodziły i wchodziły anioły, to na pewno zajarzył jedno: nie ma windy do nieba. Nawet w Królestwie trzeba się czasem spocić. Krok po kroku, szczebel po szczeblu. Zbawienie to dar, ale dar trzeba przyjąć, docenić i pielęgnować. Dlatego trzeba zakasać rękawy i zabiegać o najlepsze. Daj swoją stówę, a Bóg da Swoją. Jak jesteś pasterzem, to wypasaj owce. Jeśli siewcą, to siej ziarna. Jeśli ogrodnikiem, to piel ogród. Jeśli rybakiem, to zarzuć sieci. Samo nic się nie stanie – chyba, że problemy. Zapomnij o windzie, Bóg daje ci szczeble, żeby wzmocnić twoje mięśnie, wyćwiczyć wytrwałość i nauczyć cię, że wszystko dzieje się w czasie. Dlatego wiernie pracuj i bądź cierpliwy – owoc przyjdzie, prędzej czy później!
Jeśli ci ciężko, przechodzisz kryzys, jesteś zniechęcony, czujesz się przegrany, nie masz siły walczyć dalej, to wiedz, że wszyscy bohaterowie wiary to przechodzili. Nie ma zwycięstwa bez zmagania. Nie ma przełomu bez walki. Wszystko, co kosztowne i cenne trzeba okupić potem. Noe pocił się przy budowie Arki wysłuchując licznych docinków i złośliwości od innych. Józef najpierw sprzedany przez braci, potem niesprawiedliwie odbywał wyrok w więzieniu. Mojżesz – książę Egiptu – został zdegradowany do roli pastucha, by przez 40 lat oglądać tyłki owiec. Dawid był poniżany przez braci, niedoceniony przez ojca, a potem prześladowany przez Saula.
To tylko kilka przykładów. Ci ludzie przeżyli bardzo ciężkie chwile. A jednak zostali zapamiętani. Bo wygrali. Nie wycofali się. Zaufali Bogu do końca. Wiara pomogła im pokonać największe góry strachu, zniechęcenia, smutku, samotności i odrzucenia. Wiara i wytrwałość to klucz do przełomu.

Dlatego jeśli ci się dziś odechciewa i przechodzisz przez ciemną dolinę, to wiedz, że Pan jest! I że dasz radę. Że twoje zmaganie jest tylko niezbędną częścią walki o zwycięstwo. Zobacz to z dalszej perspektywy i nie zniechęcaj się. Wierzę, że z Jezusem przejdziesz wszystko. I zmienisz historię, nie tylko swojego życia. Już dziś jesteś bohaterem – jeśli tylko nie poddajesz się i ufasz!
Izaak to kolejna starotestamentowa zapowiedź Chrystusa. Podobnie jak Mesjasz ma być niewinną ofiarą za grzechy. Podobnie jak Jezus na Golgotę, Izaak idzie na górę Moria. Zbawca niesie na plecach belkę krzyża, Izaak drwa na ofiarę. Jest umiłowanym synem Abrahama, który składa go w ofierze – tak jak Bóg Ojciec Jezusa. Jednak w najbardziej dramatycznym momencie, na sekundę przed śmiercią, Izaak zostaje oszczędzony – w zamian Bóg wskazuje na ukrytego w zaroślach barana. To kolejna zapowiedź ostatecznej i pełnej ofiary – Baranka Bożego, który spłaci mój i twój dług umierając na krzyżu. Baranek w cierniowym krzaku na górze Moria i Baranek Boży z cierniową koroną na Golgocie. 
„Nowy Testament w Starym ukryty, a Stary w Nowym wyjaśniony”
Chwała Tobie, Słowo Boże!

Chwała Tobie, Królu Wieków!
Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowieNagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?” (Mt 8:23-27)
Kiedy my mdlejemy z przerażenia, to Pan Jezus słodko chrapie. Niespokojne fale okoliczności ani Go ziębią ani grzeją, za to my przywiązujemy do nich przesadną wagę. Im bardziej przyrośliśmy do ziemi, czyniąc z niej nasz jedyny dom, tym mniej potrafimy wzbić się na skrzydłach wiary i gnać do domu niebieskiego. A Niebo na ziemi rządzi się swoimi prawami i grawitacja lęku go nie dotyczy. Trzeba mi wiary, co zgasi mój strach. Trzeba mi Jezusowej pewności, która rozkazuje sztormom przeciwności. Wtedy nie będę robić w gacie, tylko zaufam, że Król ma wszystko w Swojej dłoni.