Rok: 2017

„Tak mówi Pan, twój Odkupiciel,
Święty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.” (Iz 48,17)

Czasem zachęta nie koniecznie musi być sympatyczna. Bywa, że niektórzy zamiast pełnych współczucia głasków potrzebują elektrowstrząsów. Zachęta może mieć formę kopniaka w wygodnie usadowione cztery literki. Może być budzikiem, który zachęca do wstania w ciemny, grudniowy poranek. Albo kubłem zimniej wody, zachęcającym do zmiany. Duch wie najlepiej, co komu potrzebne. Może czasem nie jest milutki, za to konkretniutki. Bo wszystko w ogrodzie Ojca ma wzrastać, kwitnąć i owocować ku Jego chwale. Jak coś pięknego się rodzi to przeważnie w bólach. Ale to tylko faza przejściowa. Urodzisz to wreszcie!

„Od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.” (Mat 11:12)
Jak się miewasz, milutki wierzący? Ty zawsze jesteś taki grzeczny. Bez zarzutu, opanowany, w pięknym, wyprasowanym sweterku. A walczysz czasem o coś? Dochodzisz do kresu siebie? Spocisz się czasem zmagając się z życiem? Krzykniesz czasem na modlitwie? Wkurzysz się na coś? Czy raczej już taki słodki aniołek z ciebie na wieki wieków? Obudź się, bąbelku! Królestwo samo się nie otwiera, czasem trzeba kopnąć mocno i wyważyć drzwi. Zejdź z ciepłego pieca – masz nie być wygrzewającym się kotem, ale walczącym lwem! Aaaauurrgghh!!!

„Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” (Gal 2:20)
Ziarno można albo zjeść albo zasiać. Życie można albo przejeść albo przeżyć. Możesz albo przeczekać albo zaryzykować. Przesiedzieć w kokonie albo z niego wyleźć, by rozwinąć skrzydła. Ta trudniejsza opcja zawsze kosztuje. Ale w efekcie satysfakcjonuje. Bo za tym tęskni twoje serce. Oddając je Dawcy Życia osiągniesz spełnienie. To są twoje buty. Właśnie po to się urodziłeś, by należeć do Jezusa. Tak jak księżyc nie świeci swoim blaskiem, tylko odbija światło słoneczne, tak i ty odbijaj Jego światło, by widziano w tobie Chrystusa. Zapomnij się dla Niego, a nie będziesz zapomniany. Zostaw wszystko dla Niego, a otrzymasz dużo więcej. Oddaj się Mu w niewolę, a doświadczysz wolności: od grzechu, świata i siebie samego. Oddaj mu swój czas, a dostaniesz wieczność. Życie trwa. Szkoda czasu. Ile jeszcze adwentów dostaniesz? Ile potrzebujesz?
On przychodzi do ciebie.
Ty przyjdź do Niego.

Można powiedzieć, że duchowa osiemnastka mi wczoraj stuknęła. Dokładnie w dniach 11-12 grudnia 1999 uczestniczyłem w ewangelizacyjnym kursie Filip, gdzie oddałem życie Jezusowi. Drugiego dnia kursu była modlitwa wstawiennicza, gdzie nałożono na mnie ręce i doświadczyłem Ducha Świętego. Ależ to było dotknięcie! Pamiętam jak mocno to przeżyłem. Miłość nie do opisania. Pokój leczący głębokie zakamarki niespokojnej duszy. Łzy szczęścia, wdzięczność za Jego pocieszające Słowo i wielka nadzieja. Ciasna salka parafialna wspólnoty Chefsiba pomieściła Niebo w wielu spragnionych Boga sercach. Czy Jezus był wcześniej w moim życiu? Jasne! Czy doświadczałem Go? Pewnie. Ale nigdy na taką skalę! I nigdy wcześniej tak świadomie! Usłyszawszy ewangelię o Chrystusie, który umarł za mnie na krzyżu i zapłacił za moje grzechu, doświadczywszy tak wielkiej miłości nie mogłem już pozostać taki sam. Tego dnia postanowiłem pójść za Nim na serio, biorąc konsekwencje z tego wynikające. Zaczął się nowy etap. I jestem Mu wdzięczny za to, że mogę Go kochać i Mu służyć. Chwała Tobie, Królu!

Cisza jest darem
Dla myśli splątanych
Szansą milczącą
By prawdę przytulić

Cisza nie spieszy się
W żadnym wypadku
Wolność ją niesie
Wolno jak ślimak

W ciszy mieszkają
Wybitne nuty
Tam się zrodziły
W tonach nieśpiesznych

W ciszy prostota
Skarbem się staje
Najgłębszą głębią
Nie do zgłębienia

Zanurz się zatem
W ciszy tajemność
Czas dla niej tracąc
Rozpoznasz wieczność
ŁN, 10.12.2017

„Oto Panna pocznie i porodzi Syna,
i nazwie Go imieniem Emmanuel”
(Iz 7:5-6)
Za dwa tygodnie wigilia. Już połowa adwentu. Coraz częściej myślę o Betlejem (Betlehem oznacza „Dom chleba”). A tam żłob, do którego włożono Chleb Żywy. Ten żłobek to właśnie moje serce. Mało wytworne, niezbyt reprezentatywne i nie mające za wiele do dania. Do takiej bidy chce przyjść Zbawiciel. Ozłocić chwałą moją słabość. Nie brzydzi się smrodu mojego grzechu. Przychodzi i zawstydza mnie swoją dobrocią, gdy nigdy nie mógłbym sobie na to zasłużyć. Wyczekuję Cię tęsknie… Przyjdź, Panie Jezu. Marana tha!

Za niespełna siedem tygodni ukaże się książka „Co wypełnia Lukę” i muszę przyznać, że nie mogę się doczekać! Właśnie trwają prace nad okładką, a tekst został poddany korekcie. Tymczasem załączam kolejne ciepłe słowa. Tym razem od Michała Jelenia, mojego przyjaciela, z którym śpiewałem w chórze Epifania, grałem w zespole Zjednoczenie (www.zjednoczenie.kdm.pl) i z którym zakładałem wspólnotę Abba (www.abba.org.pl), która będzie jednym z partnerów medialnych książki. Michał, dziękuję za dobre słowo!
„W dzisiejszym świecie, gdzie zewsząd tyle zła, negatywizmu i narzekania, tak potrzebujemy światła i otuchy każdego dnia. To, co wypełnia Lukę – mojego drogiego przyjaciela i brata – jest niesamowitą zachętą i zbudowaniem! Dojrzałe i przemyślane słowo na każdy dzień.”

„Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.” (Mat 9:35)
W jednym wersecie aż trzy razy pada słowo „wszystkie”. Pan Jezus działa totalnie, bez wyjątków. Dociera do wszystkich miast, do wszystkich wiosek. Leczy wszystkie choroby i wszystkie słabości. Nie pomija nikogo, bo jest doskonały w swoim współczuciu do człowieka. Miłość totalna w natarciu, oddana bez reszty każdej duszy. Dlatego nie myśl, że o Tobie nie pamięta. Jeśli na Niego czekasz, to się doczekasz. Nawiedzi wioskę Twego serducha – Jego przyjście (advent) jest pewne! Tylko otwórz Mu drzwi, nie barykaduj się w zniechęceniu i niewierze. Twoje imię jest w Jego sercu – wierzysz w to?