Miesiąc: Czerwiec 2016

Nie możesz dać Bogu czegoś, czego wcześniej nie otrzymałeś. To On inicjuje. Jest inspiratorem wszelkiego dobra. Dlatego nie robimy czegoś dla Niego, raczej „przez Niego, z Nim i w Nim”. Nie możemy przynieść owocu sami z siebie, to raczej naturalna konsekwencja trwania w Nim! Spójrz w Jego pełne miłości oczy. Tam jest początek i koniec wszystkiego. Tam właśnie twój dom.

Te największe i najwspanialsze dzieła mają zawsze swój skromniutki początek. Wielka kula śnieżna jest na początku pieczołowicie lepioną kuleczką. Trzeba się bardzo natrudzić, żeby kulka zaczęła rosnąć. Ale potem pojawia się moment przełomu i wszystko zaczyna iść do przodu siłą własnego rozpędu.

Chcę Cię zachęcić, żebyś nie rezygnował. Może pocisz się teraz nad swoją małą kuleczką. Sił coraz mniej oraz tysiące znaków zapytania: czy to w ogóle ma sens?etc.

Ma sens! Nie poddawaj się, choćby nie wiem co! Nie rezygnuj, skoro tyle już w to serca włożyłeś. Każda wytrwałość i wierność rodzą wreszcie owoc. Powierz tę sprawę Najwyższemu! On pocieszy, podniesie, wesprze i obdarzy mądrością.

A może jest tak, że nie potrafisz dziś ulepić nawet małej kuleczki. 

Spokojnie, zaczekaj do zimy 😉

Kocham moje dzieci nie za to, że są dobre, ale po prostu dlatego, że są moimi dziećmi. Nie znaczy to jednak, że nie napominam ich i nie wychowuję. 
Miłość Boga do Ciebie jest bezwarunkowa i nic Cię od niej nie odłączy. Nie dziw się jednak, że Pan Bóg Cię kształtuje, koryguje i oczyszcza. To także wyraz Jego miłości, na którą nie musisz zasługiwać.

Pan Bóg śmieje się z naszych napuszonych, kościółkowych, rzekomo nieodwoływalnych ustaleń. Bo my tak chętnie dzielimy wierzących na elitarną grupę odpowiednio spełniającą wymagania oraz tę drugą znacznie szerszą, która nie ma zielonego pojęcia o naszej przewspaniałej, jedynie słusznej interpretacji chrześcijaństwa.

Raczej kręci Go szczera, dziecięca wiara i ufna otwartość na Ducha Świętego, który często wieje tam, gdzie chce. Jego powiew może w ciągu chwili zburzyć nasz ludzki porządek ze swoimi śmiesznymi szufladkami, który wobec szerokiego planu Boga dla ludzkości jest często zwyczajnie niestosowny. 

Mówisz, że już wiesz wszystko? Bóg ci będzie robić psikusy i ośmieszać twoją „mądrość”. To On jest w centrum i zawsze czyni coś nowego!

Bóg nie kłóci się z wszechmocnymi teologicznie, wyszczekanymi apologetami, którzy swoimi słusznymi do bólu argumentami siekają innych na kosteczkę. Obce są Mu małostkowe wojenki, których celem jest udowodnienie jak bardzo jedni mają rację, a inni się mylą. Po prostu milczy, cierpliwie czeka i kocha… Bo Jego racją jest miłość. Jeśli wszystko (łącznie z Bogiem) ma u nas odpowiednią szufladkę i sami znamy wszystkie odpowiedzi, to po co nam Duch Święty? On, który przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego nie będzie dostosowywać się do naszych wyobrażeń i oczekiwań. On jest jak wiatr i nikt Go nie zdoła ujarzmić, uformować czy ograniczyć.
Czego chcesz bardziej daru czy Dawcy? Można zasmucić serce Boga swoim interesownym, instrumentalnym podejściem – kiedy przychodzimy do Niego wyłącznie ze swoją „listą zakupów”. Ale można je też ucieszyć kiedy szukamy nie Jego ręki, tylko oblicza. Kiedy wpatrujemy się w nie z zachwytem i zabiegamy, aby było nie po naszemu, ale według Jego oczekiwań. Wszystko inne zajmuje wtedy swoje właściwe miejsce. Dlatego kochaj Go! To wywoła na Jego twarzy najpiękniejszy uśmiech.
Twój gorliwy zapał do poprawiania innych skieruj na zmiany w sobie. Niech cię już nie zżera frustracja odnośnie tego, co lub jak ludzie powinni lub nie powinni robić. Masz swoje życie i z niego będziesz rozliczony, nie z jedynie słusznych poglądów ma temat życia bliźnich. Zmieniać świat to zmieniać siebie. Tylko takie przemienione życie może skutecznie wpływać na innych. Zwróć się dziś do Dawcy i Autora Życia, Tego, który może dotknąć serca i odmienić je. Niech Jego ogrody zakwitną w tobie i mnie!

Możesz zasuwać jak mały samochodzik, ale zapomnieć o tym, co naprawdę się liczy. Biegać z piórkiem wokół mega ważnych spraw, ale zapomnieć o najważniejszej. Każdego dnia decydujemy o tym, co jest dla nas priorytetowe – przeznaczając na to mniej lub więcej czasu. 

Często ulegamy złudzeniu, że im więcej robimy, tym bardziej jesteśmy. A Bóg zaprasza nas do bycia z Nim. Jak Maria: słuchania, wpatrywania się, trwania w Nim, zamiast jak Marta biegania, służenia i robienia – mimo że przecież dla Niego.

Jestem i dlatego coś robię, a nie: robię coś i dlatego jestem.

Nie bój się przylgnąć do stóp Mistrza. Tam odnajdziesz inspirację, mądrość, kierunek, siły i wytchnienie. I będziesz wiedzieć, jak Mu służyć – z pierwszej ręki!

I co? Będziesz tak czekać na wymarzone warunki? A może nigdy się nie pojawią? Nie chodzi o to, czego nie masz, tylko o to, co robisz z tym, co dostałeś. Zawsze można jakieś ciasto upiec, nawet jeśli w lodowce brak np. niezbędnych wg ciebie jajek. Weź to, co masz i spróbuj coś z tego upiec. A potem podziel się tym z innymi. Będziesz szczęśliwszy. Perfekcjonizm może sparaliżować nawet największy potencjał. Ale życie się już dawno zaczęło. Jest cały czas, każdego dnia. Dziś też.